wtorek, 23 czerwca 2015

Noszę Roshe, kocham zapach Warszawy!


Hej cześć siema jooooł!
Po równo miesięcznej przerwie - jestem! Ostatnie 30 dni były bardzo intensywne - sesja, zaliczenia, wyjazdy, przyjazdy, plany. Ale! Wszystkie egzaminy zdane, przedmioty zaliczone, więc z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że PIERWSZY ROK STUDIÓW ZA MNĄ! Jak, kiedy, gdzie ten czas zleciał? Nie mam pojęcia. Ale dzisiaj nie o tym. W miniony weekend udałam się na trip do Stolicy. Przenieście się ze mną jeszcze raz do Warszawy, zapraszam na małą fotorelację!

W piątek rano, uzbrojona w walizkę, okulary przeciwsłoneczne i wyjątkowo dobry humor udałam się na Dworzec PKP, na którym to czekało już na mnie Pendolino. Pociąg zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie - mega wygodne siedzenia, dużo miejsca na nogi, nieprzesadzona klimatyzacja i cisza towarzysząca pokonywanym na torach kilometrom.



Po niecałych 4 godzinach byłam na miejscu! Pierwszy widok jaki ukazał się moim oczom to oczywiście Pałac Kultury i Nauki i przepiękna, słoneczna pogoda!


Głównym celem na piątkowy wieczór był koncert Te-Trisa w warszawskim klubie Remont. Każdy koncert Adama ładuje moje baterie do maksimum, potrzebowałam tego energetyzującego kopa, który napełnił mnie energią na najbliższe tygodnie, turbopetarda! Nie da się tego opisać, trzeba tam być ;)



A ta sympatyczna pani po prawej to moja pani przewodnik po warszawskich ulicach! Poznałyśmy się dzięki temu panu w środku. Kto by pomyślał, że osoby poznane przez Instagrama, z taką samą zajawką, pochodzące z różnych części Polski spotkają się już drugi raz, pod sceną i będą prawie jak siostry!


Sobota upłynęła nam na zakupach, robieniu miliona kilometrów ulicami Warszawy, pogaduchach i przepysznym obiedzie w Mr. Pancake, które jest obowiązkowym punktem w Stolicy.





W Pankejku skusiłyśmy się na Brownie Pop (zabrakło dla nas Magic Stars:(((), które było prze-pysz-ne! Mocno czekoladowe i przesłodkie, naładowało nas na dalsze chodzenie. Do picia - Pinky Sprite, mmmmmniam <3




Wieczorem pogaduchy nad Wisłą, z której wykurzył nas deszcz...




Po pysznym, zdrowym, niedzielnym śniadanku wyruszyłyśmy na spacer na Nowy Świat.





Przystankiem jedzeniowym był tym razem Manekin - udało nam się bez kolejki skorzystać z przepysznego jedzenia, jakie serwuje ta knajpka. Tym razem padło na krem z pomidorów, naleśnik ze szpinakiem i łososiem (tak pyszny, że nie zdążyłyśmy go uwiecznić...) i wyjątkowo na deser - szarlotka na ciepło z lodami, cudowności!





 Jeszcze ostatnie spojrzenie na PKiN, przejażdżka metrem i można wracać do domu. Pierwszy weekend wakacji był przeudany i oby ich reszta była taka sama! 




Warszawa zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, miasto spodobało mi się na tyle, że na pewno wrócę zobaczyć jeszcze inne jego tajemnice :) najbardziej dziękuję Magdzie, która pokazała mi Stolicę, która nie wiała nudą i naładowała mnie jeszcze większą energią, którą mam nadzieję dobrze spożytkuję! :*

Buziak, M. :*


10 komentarzy:

  1. Ja odwiedzam co dwa tygodnie. I tyle mi wystarczy :) bardzo pozytywne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja rzadko kiedy odwiedzam Warszawe. Świetne zdjęcia, szczególnie twoje.
    U mnie nowy post, miło mi będzie jak wpadniesz.

    http://odbicie-lustra.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio byłam w październiku zeszłego roku. Pogodę mieliśmy o wiele lepszą, niż kiedykolwiek latem :) No, ale kto to przewidzi... :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Warszawę, ma w sobie to coś :)
    Świetne zdjęcia, bardzo optymistyczne :)

    http://the-blaack.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale świetnie ! Chętnie wybrałabym się do Warszawy :)
    A jedzonko musiało być przepyszne ! :)
    Obserwuje ! Mam nadzieję, że się odwdzięczysz :)

    http://paastyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Super zdjęcia! :D Ja w Warszawie jeszcze nie byłam, ale wszystko przede mną ;)
    Zapraszam do siebie: http://blogzwyklejbrunetki.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń